
Żegnaj brainrot (zgnilizno mózgu), Dlaczego posiadanie analogowej torby jest kluczem do zmniejszenia głupiego scrollowania. Tak brzmiał nagłówek listopadowego artykułu z Cosmo, portalu, którego w pierwszej chwili trudno byłoby posądzić o zachęcanie do cichego i prostego życia. Jeżeli na łamach miejsca z pierwszego nurtu pojawiają się takie trendy, to znaczy, że coś musi być na rzeczy. Prawda?
Uśmiecham się czytając o zawartości analogowej torby, przypominając sobie własne torebki z początku liceum. Kto by pomyślał, że taka zwykła rzecz, kiedyś będzie cool, a na temat zawartości tych toreb będą kręcone osobne materiały. Chociaż trzeba przyznać, że są to rozbudowane wersję torebki sprzed 20 lat.
Zanim przejdę do własnej oceny tego zjawiska i jego ewentualnych pułapkach, przyjrzyjmy się, co wg. dziewczyn z Tik Toka powinno się w takiej torbie znaleźć. Mamy tam zatem powieść (koniecznie papierową), puzzle book, czyli coś w rodzaju naszych krzyżówek, dziennik, piórnik z różnymi papierniczymi akcesoriami, akwarele, kolorowanka dla dorosłych, druty i włóczka…
Trudno przyczepić się do powyższego pomysłu, abstrahując od nagminnego nazywania na nowo rzeczy dla niektórych z nas oczywistych. Być może jest to potrzebne? Sama idea jest przecież dobra. Pojawia się tylko w mojej głowie pytanie, czy i na ile działa u tych osób, które swoje analogowe torby pokazują na swoich profilach. Czy faktycznie ich czas ekranowy się zmniejszył? Czy korzystają z tych wszystkich analogowych gadżetów? Pierwsze niebezpieczeństwo, jak dla mnie tkwi w tym, że jak to bywa z takimi „nowinkami” forma może przerosnąć treść. Pod samym wspomnianym artykułem znalazła się oczywiście reklama specjalnych skórzanych dzienników. Na ile ten pomysł zwiększy konsumpcję kolejnych dóbr, które kupowane chociaż w dobrej intencji, mogą w krótkim czasie przestać być używane? Czy torba analogowa może być byle jaka, z pierwszym lepszym zeszytem, zwykłym długopisem i co ważne, nie być pokazana w internecie?
Prawda jest taka, że to może być kolejny trend, który przy okazji też będzie chciał coś nam znowu sprzedać. Sam pomysł, aby sobie pomóc i powstrzymać bezmyślne korzystanie z telefonu jest dobry. Natomiast wartałoby się pewnie przyjrzeć, na ile to faktycznie działa, a na ile jest serią kolejnych zakupów, aby później te rzeczy obfotografować smartfonem i wrzucić na swój profil…a później sprawdzać ilość reakcji.
Pewna droga ku wolności od telefonu to po pierwsze zmniejszenie ilości udostępnień w sieci. Zdanie sobie sprawy z tego, że wiele rzeczy można zachować tylko dla siebie i z tej prywatności można czerpać prawdziwą radość. Natomiast z gruntu rzeczy dobrą zawartość analogowej torby możemy skompletować z przedmiotów, które już mamy w domu.

No Comments