Myśl mniej, śpij lepiej, czyli jak optymalizacja snu może prowadzić do bezsenności.

Znacie ten żart, w którym Arnold Schwarzenegger radzi, aby te osoby, które muszą spać osiem godzin spały szybciej? On śpi sześć godzin, więc zostaje mu 18 godzin na życie i rozwój. Można się uśmiechnąć, ale prawdą jest, że żyjemy w epoce optymalizacji prawie każdej sfery życia. Próbujemy wsadzić w tabelki i wykresy absolutnie wszystko, sen również.

Na szczęście, Stephanie Romiszewski napisała na ten temat świetną książkę, w której krok po kroku tłumaczy, co tak naprawdę zrobiliśmy z naszym snem i jak takie kombinacje, przynoszą więcej szkody niż pożytku. Autorka jest ekspertką w dziedzinie snu i jak nie lubię określenia „ekspert”, tak tutaj ten tytuł jest w pełni uzasadniony. Podoba mi się bardzo zwrócenia uwagi na fakt, że sen to naturalny proces i że naprawdę czasami warto zaufać swojemu organizmowi, że sobie poradzi. Tylko nie możemy mu w tym za bardzo przeszkadzać.

Jest też mowa o zbytnim obarczaniu przez nas kwestii dobrego snu, jako powód naszego złego samopoczucia. Sen jest ważny, ale to nie tylko on wpływa na to, jak się czujemy. Dobrze ilustruję to ćwiczenie w książce, w którym mamy sobie wyobrazić, że snu w ogóle nie ma. Czy jednak to co dzieje się podczas dnia, może na nas wpływać i czy przypadkiem wykonując to ćwiczenie, od razu nie kierujemy naszych myśli właśnie w stronę nieprzespanych nocy? Zamiast zatrzymać się na chwilę przy tym wszystkim, co snem nie jest.

Książka Myśli mnie, śpij lepiej jest tak ciekawa, że aż żal psuć przyjemność przyszłych czytelników i zdradzić za dużo, co w niej jest. Dla mnie odkryciem jest właśnie fakt, że ten sen naprawdę nie musi być idealny aby był po prostu dobry. Temat znam aż za dobrze, ponieważ do niedawna miałam czas, w którym nie sypiałam i trwało to, bagatela, ponad trzy lata! Żałuję, że recenzowana przeze mnie lektura nie została przeze mnie przeczytana wcześniej. Oszczędziłoby mi to niepotrzebnego stresu i zmartwień. Co ciekawe, no właśnie. Niekiedy tak bardzo stresujemy się snem, że to ten stres nam szkodzi, a nie wybrakowany naszym zdaniem sen sam w sobie.

Sen nie ma wyglądać tak samo każdej nocy i nie musi być perfekcyjny, żeby spełniał swoje funkcję.

Nawet gdy wydaje się niespójny, nadal może pomagać nam się regenerować, odbudowywać siły i funkcjonować.

Dobrego snu można się również nauczyć na nowo. Napisałam na na nowo, ponieważ regenerujący sen jest w nas zapisany od urodzenia. Dopiero później może dojść do zaburzenia. Jak samo autorka napisała, nie jest to ani kwestia genów, ani predyspozycji do lekkiego snu. Parafrazując, skoro mózg mógł oduczyć się dobrze spać, może się sobie przypomnieć, jak to było.

Nie wiem czy kwestia nocnego odpoczynku spędza Ci sen z powiek, ale wiem, że sen dotyczy każdego i każdej z nas. Jeżeli kiedykolwiek stresowałeś się tym, czy śpisz tak jak należy, ta książka będzie dla Ciebie.

Polecam z całego serca zapoznać się ze szczegółami książki tutaj.

Dziękuję Wydawnictwu PWN za przesłanie mi egzemplarza do recenzji. Wpis powstał w ramach płatnej współpracy.

No Comments

Leave a Reply